Dla Nathanka Klaudia :
Poszłaś na zakupy. Miałaś trochę oszczędności na czarną godzinę. Trzymałaś pieniądze na wypadek jakiejś choroby, ale nie sądziłaś, że kiedykolwiek się przydadzą. Zabrałaś ze sobą małego Sam'a. Nie miałaś go z kim zostawić. Szłaś trzymając go za rękę. Po dziesięciu minutach weszliście do warzywniaka. Miałaś zamiar zrobić pyszną kolację z warzywami. Twój synek mimo młodego wieku nie wybrzydzał. Lubił wszystkie warzywa prócz brokułów i kalafiorów.
Jak na wtorek było całkiem tłoczno. Kupiłaś co było Ci potrzebne. Sam poprosił Cię o kupno samochodziku. Nie miałaś serca mu odmówić. Pospacerowaliście do najbliższego sklepu z zabawkami. Był ogromny. Chłopiec prowadził Cię wzdłuż szeregów półek.
Nagle ktoś wylał na Ciebie kawę.
-Najmocniej przepraszam!-wyrażała skruchę dziewczyna. Była w Twoim wieku, miała około 22 lat. Zaczęła się krzątać. Jeszcze kilka razy powtórzyła magiczne słowo: przepraszam. Nie byłaś zła. Wręcz przeciwnie. Rozśmieszyło Cię tłumaczenie dziewczyny.
-Nic nie szkodzi.-uśmiechnęłaś się na znak, iż wybaczyłaś małą wpadkę nieznajomej. Po czym zaczęłaś kierować swoje kroki ku toalecie. Musiałaś się trochę ogarnąć... Nie wypada chodzić z wielką plamą na bluzce. ^^
-Synku, poczekasz na mnie tutaj?-zapytałaś stojąc pod łazienką.
-Tak, mamusiu, a gdzie tatuś?-dręczyło Cię to pytanie... Jak miałaś powiedzieć pięcioletniemu dziecku, że on już nie wróci, że zmarł na operacji, że spotkają się dopiero w niebie? Unikałaś odpowiedzi słowami: ''Tatusia długo nie będzie... Nie wiem kiedy wróci Kochanie...'' albo ''Porozmawiamy o tym kiedy indziej...'', ale teraz westchnęłaś i kucnęłaś przy synku.-Kotku... Tatuś...-przerwałaś. Nie chciałaś smucić swojego słoneczka... -Zrozumiesz gdy dorośniesz.-cmoknęłaś pięciolatka w czoło. Spojrzał na Ciebie zdziwiony. Nie wiedział czym jest śmierć. Nie wiedział, że jest nieodwracalna. Nie byłaś w stanie psuć tej beztroskiej nie świadomości.-Poczekaj, za chwilkę będę gotowa.-rzuciłaś na odchodnym. Twoje kąciki ust uniosły się do góry. Udawałaś, że jesteś szczęśliwa, ale bez Dominic'a byłaś nieszczęśliwa... Zamknęłaś za sobą drzwi.
Gdy uporałaś się z plamą (+/- uporałaś, bo bez proszku czy innych detergentów to trochę trudno xd) wyszłaś z pomieszczenia po synka. Nie było go... Zaczęłaś się nerwowo rozglądać. Przecież ten chłopiec to było Twoje oczko w głowie.
Przebiegłaś cały sklep, nie było go.
~~~godzinę później~~~
-Mamusiu!-ktoś zza Twoich pleców się odezwał. To był głos Sam'a. Szybko się odwróciłaś. To rzeczywiście był ON! Przytuliłaś chłopca. Za nim stał wysoki mężczyzna. Brunet o zielono-niebieskich oczach. Jego źrenice były wpatrzone w tą uroczą scenę. Tęczówki lśniły w blasku światła. Nie mogłaś oderwać od niego wzroku. Było w nim coś, co Cię oczarowywało.
-Chodził obok alejki z samochodzikami.-wyjaśnił nieznajomy. Jego głos był pewny i ciepły. Przypominał głos Dominic'a...
Podziękowałaś bohaterowi za pomoc, a potem nagle się rozpłakałaś. Mężczyzna bardzo Ci przypominał niedawno zmarłego chłopaka. Mimo, że różnili się w wyglądzie czułaś, że mają podobne charaktery.
-Co się stało?-pytał. Ty nic nie odpowiadałaś. Po prostu płakałaś. Sam i on patrzyli na Ciebie niepewni. Nowy znajomy doszedł do wniosku, że Cię odprowadzi. Nie chciałaś, aby nieznana osoba się o Ciebie zamartwiała, ale nalegał. Nie miałaś wyboru, zgodziłaś się.
Sam od razu wszedł do domu, ale Ty zostałaś z ''nowym kolegą''.
Długo rozmawiałaś z Nathanem, bo tak miał na imię. Umówiliście się na kawę. Spotkanie miało się odbyć jutro. Pożegnaliście się po dłuuugiej konwersacji. Po czym poszłaś do synka, zrobiłaś mu coś do jedzenia i zaczęłaś przymierzać mnóstwo ciuchów.
~~~dwa dni później~~~
Nathan zaczął coraz bardziej przypominać Ci Dominic'a. Mają podobne charaktery, dowiedziałaś się tego na spotkaniu. Mężczyzna polubił Twojego synka. Ty i on byliście już przyjaciółmi. Wczoraj opowiedziałaś co było powodem Twojego napadu płaczu. Przytulił Cię...
Wspominając wczorajszy dzień nagle usłyszałaś dzwonek do drzwi. Zerknęłaś na Sam'a idąc do drzwi; rysował. Ku Twoim oczom ukazał się Nathan.
-Mogę wejść?-zapytał.
-J-jasne.-byłaś zaskoczona, ale mile. Znałaś go kilka dni, a staliście się dobrymi przyjaciółmi. Dość nietypowe, lecz przeznaczenie to przeznaczenie.
Poszliście do salonu. Chłopak zaczął rozmowę od pytania czy możecie się spotkać. Nie miałaś z kim zostawić Sam'a. Lubiłaś poświęcać dużo czasu chłopcu, codziennie czytałaś mu na dobranoc bajki, codziennie się z nim bawiłaś. Nie miałaś ochoty go zostawiać. Doszłaś do wniosku, że powiesz, iż masz dużo pracy. Jednak Nathan był natarczywy. Postanowiliście, właściwie on postanowił, że pomoże Ci z dzieckiem. Nie chciałaś, ale nie miałaś wyboru. Chłopcy dobrze się dogadywali. Razem bawili się(Nathan i Sam xD). Ty postanowiłaś upiec placek. Wyciągając brytfankę z ciastem przez nieuwagę się oparzyłaś. Zaczęłaś krzyczeć z bólu. Nagle przybiegł Nathan.
-Co się stało? Wszystko w porządku?-chłopak zaczął się nerwowo krzątać. Po chwili ogarnął, że potrzebujesz pomocy. Szybko otworzył lodówkę i wyjął lód. Położył go na Twojej poparzonej ręce. Westchnęłaś z ulgą. Mimo, że tego nie chciałaś Nathan zaniósł Cię do sypialni na rękach.-odpocznij.-rozkazał.
-Zostań ze mną.-intonacja tych słów brzmiała jakbyś była małą dziewczynką proszącą o przeczytanie przez kogoś bajki. Brunet uśmiechnął się i usiadł na boku łóżka. Jego ręka powędrowała na Twoją głowę. Zaczął Cię głaskać po włosach. Twoje kąciki ust uniosły się ku górze. Złapałaś go za koszulę i przyciągnęłaś do siebie. Jego mina okazywała zdziwienie, a oczy ''cieszyły się''. Wasze usta dzieliły milimetry. Po raz pierwszy od śmierci Twojego Dominic'a byłaś szczęśliwa. W stało się. Doszło do pocałunku. Wyznaliście sobie miłość. Może to brzmieć dziecinnie, ale to była miłość od pierwszego wejrzenia.
~~~miesiąc później~~~
Jesteście szczęśliwą parą. Nathan i Sam świetnie się rozumieją. Twój ukochany i Ty planujecie ślub. Jest pięknie, nic i nikt nie ma prawa tego zmieniać. ♥
___________________________
Mam nadzieję, że mi wyszło ^^
Nathan zaczął coraz bardziej przypominać Ci Dominic'a. Mają podobne charaktery, dowiedziałaś się tego na spotkaniu. Mężczyzna polubił Twojego synka. Ty i on byliście już przyjaciółmi. Wczoraj opowiedziałaś co było powodem Twojego napadu płaczu. Przytulił Cię...
Wspominając wczorajszy dzień nagle usłyszałaś dzwonek do drzwi. Zerknęłaś na Sam'a idąc do drzwi; rysował. Ku Twoim oczom ukazał się Nathan.
-Mogę wejść?-zapytał.
-J-jasne.-byłaś zaskoczona, ale mile. Znałaś go kilka dni, a staliście się dobrymi przyjaciółmi. Dość nietypowe, lecz przeznaczenie to przeznaczenie.
Poszliście do salonu. Chłopak zaczął rozmowę od pytania czy możecie się spotkać. Nie miałaś z kim zostawić Sam'a. Lubiłaś poświęcać dużo czasu chłopcu, codziennie czytałaś mu na dobranoc bajki, codziennie się z nim bawiłaś. Nie miałaś ochoty go zostawiać. Doszłaś do wniosku, że powiesz, iż masz dużo pracy. Jednak Nathan był natarczywy. Postanowiliście, właściwie on postanowił, że pomoże Ci z dzieckiem. Nie chciałaś, ale nie miałaś wyboru. Chłopcy dobrze się dogadywali. Razem bawili się(Nathan i Sam xD). Ty postanowiłaś upiec placek. Wyciągając brytfankę z ciastem przez nieuwagę się oparzyłaś. Zaczęłaś krzyczeć z bólu. Nagle przybiegł Nathan.
-Co się stało? Wszystko w porządku?-chłopak zaczął się nerwowo krzątać. Po chwili ogarnął, że potrzebujesz pomocy. Szybko otworzył lodówkę i wyjął lód. Położył go na Twojej poparzonej ręce. Westchnęłaś z ulgą. Mimo, że tego nie chciałaś Nathan zaniósł Cię do sypialni na rękach.-odpocznij.-rozkazał.
-Zostań ze mną.-intonacja tych słów brzmiała jakbyś była małą dziewczynką proszącą o przeczytanie przez kogoś bajki. Brunet uśmiechnął się i usiadł na boku łóżka. Jego ręka powędrowała na Twoją głowę. Zaczął Cię głaskać po włosach. Twoje kąciki ust uniosły się ku górze. Złapałaś go za koszulę i przyciągnęłaś do siebie. Jego mina okazywała zdziwienie, a oczy ''cieszyły się''. Wasze usta dzieliły milimetry. Po raz pierwszy od śmierci Twojego Dominic'a byłaś szczęśliwa. W stało się. Doszło do pocałunku. Wyznaliście sobie miłość. Może to brzmieć dziecinnie, ale to była miłość od pierwszego wejrzenia.
~~~miesiąc później~~~
Jesteście szczęśliwą parą. Nathan i Sam świetnie się rozumieją. Twój ukochany i Ty planujecie ślub. Jest pięknie, nic i nikt nie ma prawa tego zmieniać. ♥
___________________________
Mam nadzieję, że mi wyszło ^^
Jak byś mogła to poproszę z Nathanem :)
OdpowiedzUsuńok :)
Usuń